środa, 25 września 2013

#5 "...bo co może zdziałać typowy pies na baby?"

Popłakałam się kurwa, przez tą jebaną piosenkę... a raczej przez kurwa obrazki, kurwa. i jeszcze raz kurwa. ja pierdole, nie żyjesz szmato.
___________________________________________________________________

Biegłam. Wkurwił mnie. Wkurwił na poważnie. Robiło się ciemno, a ja dalej biegłam. Szczerze to nawet nie wiem do kąd. Nie znam tego miasta, jest stanowczo dla mnie za duże, jest mi kompletnie nie znane. Dziwne uczucie...
Jak on, wogule mógł powiedzieć coś takiego?! Mówi się "Najgorsza prawda jest lepsza od najsłodszego kłamstwa.". Lecz w tej sytuacji wolałabym, gdyby użył tej pierwszej wersji. Oszczędziło by mi to wszystkiego. Tych wszystkich pierdolonych zmartwień. Jestem daleko od domu, nie mam gdzie się podziać. No tak, zostają mi tylko oni.. ale ja nie chcę do nich wracać. Mógłby powiedzieć, "Ściągnęliśmy cię tutaj, bo jesteś tak zajebista, że musimy przeprowadzić zbiorowy gwałt.". Ale do jasnej cholery NIE TO! Też mam kurwa swoje uczucia i kurwa nie pozwolę, żeby ktokolwiek miał je kurwa ranić.
Zmęczenie dało mi się we znaki. Muszę odpocząć, muszę się zatrzymać chociaż na chwilę. Ale ja nie chcę. Chcę być jak najdalej od tego pierdoloego domu, od nich wszystkich!I wiecie co? Tak, znienawidziłam swojego muzycznego zbawiciela.
Usiadłam na jakimś twardym ciale, które leżało tutaj. W moim pobliżu. A może to była ławka, któą ktoś postawił żeby mogłą dać tak zajbieście potrzebne ukojenie psychiczne? Nie wiem.
Rozejrzałam się po okolicy. Tak bardzo intrygująca, a z drugiej strony tak bardzo niebezpieczna. Świetna.
W oddali roiło się od jasnych mgiełek - miejskich świateł. Co by było jak bym się tam znalazła? I znowu te zjebane NIE WIEM. Pewnie chodziła bym ulicami, aż do zmęczenia i stała się pośmiewiskiem "tamtego świata".
Na około mnie stał piękny, ogromny i zapewne ciemny las. Lubię tajemnice. Są ciekawe, a radość z odgadnięcia rozwiązania niesamowita. Powoli dochodzę do wniosku, że znajduję się w czym w rodzaju polany.
Jeszcze mi tu brakuje seryjnego mordercy, który z chęcią mnie zabije i opuszczonej, nawiedzonej chatki. Nie wiem dlaczego, ale takie miejsca zawsze mnie cholernie intrygowały.
Usłyszałam, że ktoś idze. Kogoś kroki. O kurwa, a jak to rzeczywiście seryjny morderca, albo jakaś zjawa? Już nie żyję..

~ W domu Brides'ów. ~

-Andy, kurwa gdzie ona się podziała!?
Schodząc z ostatniego schodka spytał mocno poddenerwowany Cerulli.
W środku Andy się gotował. Gotował z rzalu, smutku i złości. W końcu znalazł się w sytuacji, w której obiecał sobie, że nigdy się nie znajdzie. Ironnia losu, kurwa. W jednej chwili spierdolił wszystko. Dlaczego jej powiedział, to, a nie jakieś puste kłamstwo? Sam zachodził w głowę.
-Wybiegła.
-Ale dlaczego. Kurwa, coś ty zrobił?!
Gwałtownie na wokalistę rzucił się CC. Gdyby coś jej się stało, zabiłby go. Zabił na serio. Zerwał z Lauren, co ja pierdole?! ona go rzuciła. Dlaczego? - Gdyż była pustą lalą, która chciała tylko kasy. Postanowiła, że znajdzie sobie innego, naiwnego. Który będzie bardziej nadziany.
-Zajebię cię skurwysynu pierdolony!
Wściekły Coma rzucał słowami prosto w przerażoną twarz frontmen'a BVB.
-STOP KURWA! Znajdę ją.
Wtrącił się, również wściekły Motionless. Z chęcią dołączył by do Comy, ale nie chciał poważnie uszkodzić perkusisty.
And Id give anything
to hear your
fucking voice again.
Ta myśl sprytnie przbiegła po głowie wokalisty MIW.
Motionless wyszedł, a za nim Ricky Olson.
Purdy jak i reszta 13-stu muzyków przyglądała się zaistniałej sytuacji. Dlaczego Purdy się nie rusza? - No bo co może zdziałać typowy pies na baby?...

_______________________________________________
Sorki, że tak krótko. Załamanie psychiczne mnie dopadło.

sobota, 14 września 2013

#4 "Boże, Andy jakie to romantyczne......"

Tak więc powracam! Heuhehuehuehue. Napisałam ten rozdział w samochodzie, więc wcale nie zdziwię się jak zaczniecie mnie hejtować, że coś jest mega źle.... Aczkolwiek mam nadzieję, że wam się chociaż trochę wam spodoba. Zapraszam!

__________________________________________________________________________

-Co, co się stało?? -Churkiem spytała mnie 17-stka uroczych muzyków.-
Wow! I ja mam tu spać? Ten pokój jest lepszy od tych o których marzyłam. Nigdy sobie nie wyobrażałam lepszego.
Cały był urządzony na biało, tylko meble były matowo-czarne. Efekt jest zniewalający. W tym momencie wcale nie chcę mi się stąd uciekać. Mogła bym tu zostać do skótku. Chociaż... nie mogę tak. Nie mogę zawieźć mojej cioci, ona robi dla mnie wszystko. Mimo, że jest czasami bardzo natarczywa, i nie da się jej do niczego przekonać, to wiem, że mnie kocha. Na pewno się o mnie martwi.
-Ej, stało się coś? -Poczułam, że ktoś mną potrząsa.- Piękności! Żyjesz? -To na bank był głos "Horror'a".-
-Yyyy.. -Zacięłam się.- Oprócz tego, że jest to najcudowniejszy pokój na świecie to nic. -Odpowiedziałam, w dalszym ciągu wpatrując się w głąb pomieszczenia.-
-Tak, wiem. Jest śliczny. -Wtrącił się nasz playboy'ek.- W końcu sam go urządziłem!. -Zgaduję, że wypią dumnie pierś.-
No trzeba mu przyznać. Ma świetny gust.
-Ash debilu. Ona i tak na ciebie nie leci! -Mądrala CC.- Ona woli wykwintnych Christian'ów. Takich jak ja.
-No chyba cię gnie pojebku. Wykwintym Chris'em, to jestem ja. -Takkk, Motionless. Inteligencja.-
-Zamknijcie wy się wszyscy! Pokój jest świetny, a co do Chris'ów to żaden z was nie jest mnie godzien. -Odwórciłam się w stronę moich gwiazdeczek.- I nik mnie nie będzie gwałcił, kuźwa! Ewentaulanie możecie stworzyć trójkącik, skoro macie taką chcicę. -Uśmiechnęłam się najszczeżej jak tylko umiałam.-
-Co?! Śmieszne. Nie mam zamiru się z nimi pieprzyć. -Oburzył się Ashley.-
Postanowiłam, że ich oleję. Skoro mają zamiar się teraz kłucić, to proszę bardzo. Ale beze mnie. Zeszłam na dół.
-No no, kuchnię też mają ładną. Nie powiem. -Wzięłam z jednej z wielu szafek, szklankę i nalałam sobie jakiegoś soku.-
-To akurat ja urządałem. Ładne, prawda? -Zimny dreszcz przeszedł po mojej szyi, upuściłam szklankę.-
-Kurwa, Andy zabić mnie chcesz?! -Spuściłam mu z lićia.-
-Ej, a za co to?! Przecież nic nie zrobiłem! -Zaczął rozmasowywać czerwony ślad mojej ręki.-
-Jak to kurwa za co?! Przestraszyłeś mnie deklu!
-Przepraszam. -Zrobił oczy kota ze shreka. Oj, Andy! Ja nie jestem uległa na ten chwyt. Zbyt tani jak dla mnie.- W nagrodę mogę zorbić ci kawy, zgoda?
-Kochanie, ale nie trzeba. -Posłałam mu mordercze spojrzenie.-
-No nie bądź taka. Daj się namówić na kawę, to opowiem ci po co cię tutaj sprowadziliśmy.
-A co będzie jak się nie zgodzę? -Założyłam rękę na rękę. Użyję szantażu.-
-No nie wiem. Nie chciała byś się dowiedzieć? Kawę ci zrobię. No proszę. -No okej, ten uśmiech mnie przekonał.-
Dobra. Ale i tak cię nie lubię. -Heuheuheue, żartuje.-
-Tak więc po co mnie tutaj przygarneliście? -Usiadłam za stołem.-
-Wpadłaś w oko CC'emu. Zerwał z Lauren. Potrzebuje jakiejś odskoczni. Myślałem, że twoja obecność sprawi, że będzie się czuł lepiej.
Boże, Andy jakie to romantyczne.... Rzygam tęczą, normalnie.
-Chcesz mi powiedzieć, że mam być zabawką?! -Mój ton głosu przybrał barwę baaardzo groźnego.-
-Nie.. po prostu. -Zaciął się.-
-Wiesz, co?! Zamknij się!
Wybiegłam z domu. Nie mam ochoty tego słuchać....
CDN :*