piątek, 11 października 2013

#6. "Martwiłem się, że coś ci się stanie."

<3 w chuj uzależnia. <3

______________________________________________________________

~ Hannah. ~

Siedzę i myślę. Nie mam gdzie się podziać. Nie chcę do nich wracać. Z chęcią poszłabym do domu, zrobiła ciepłe kakao, włączyła komputer i wylała wszystkie smutki, złości i uczucia, których się chcę pozbyć w Word'a. Ale nie wrócę, bo nie mam jak. Nie dojdę na piechotę, a nie chcę też łapać stopa. Boję, się, że coś mi się stanie. Dużo ludzie mówią o zagrożeniach, które spotykają autostopowiczki, a ja naiwna w to wierzę. Trudno, zostanę tu, aż do momentu gdy ktoś normalny mnie znajdzie i zaprowadzi do miejsca gdzie będę czuła się bezpieczna – domu.
Zimno mi. Trzęsę się. Nie wzięłam żadnej kurtki, bluzy stamtąd. Po prostu wybiegłam pod wpływem złości, czego nie żałuję, chociaż gniję tu sama. Dziwna jestem, prawda?
-Halo! Jest tu ktoś? Dziewczyno w różowych włosach jesteś?! Halo!
Ktoś, kogoś wołał. Dziewczynę o różowych włosach, zaraz.. ja mam różowe włosy.
Z chęcią bym do nich coś powiedziała, dała znać, że tu jestem. Ale boję się ryzyka, że będzie to, ta świni Andy albo, gorzej CC.
-Gdzie jesteś?! Wiemy, że się tu chowasz! Pokaż się nam!
Drugi z głosów, brzmiał bardzo znajomo. Taki przyjemny, ale zarazem troszeczkę zachrypnięty. Męski. Mój ideał głosu. Przypominał mi trochę głos Chris'a Cerulli z Motionless In White, ale nie wierzę, żeby był aż tak bezinteresowny i poszedł mnie z kimś innym szukać.
-To tylko, ja. Chris i Ricky! Nie musisz się nas bać, nic ci nie zrobimy!
Wykrzyknęli razem. Jakby byli zmówieni, że teraz w tym momencie.
Nabrałam pewności i wstałam z ciała, na którym przed chwilą siedziałam. Postanowiłam, że pójdę za ich głosem.
-Nie chowaj się już, pojedziesz z nami do domu Chris'a i tam przenocujesz! Nic ci się nie stanie.
Chłopaki próbowali przekrzyczeć odgłosy lasu i ciche ryki aut z pobliskiej autostrady.
-Tu jestem.
Krzyknęłam niemal natychmiast, gdy tylko zauważyłam czarne sylwetki dwóch mężczyzn.
Cieszę się, że to właśnie oni mnie znaleźli. Ricky'emu ufam, on nie brał udziału w „sporze” dotyczącym trójkącika Chris'a, CC'ego i Ashley'a.
-Tu jesteś, zgubo ty moja! Martwiłem się, że coś ci się stanie. Wszystko w porządku?
Chris rzucił się na mnie jakby nie widział mnie przynajmniej przez 10 lat. Ricky stał spokojnie i obserwował.
-Chris dusisz! -Puścił.- Jak widzisz, nic mi nie jest. Tylko trochę zmarzłam.
-To chodź do samochodu. Włączymy klimatyzację i będzie okej.
Wciął się „Horror”. Lubię go. Nie dość, że zabójczo przystojny, to inteligentny i zachowawczy.
-Okej.
Wtuliłam się w ciepły tors Motionless'a.
...

~ W domu Brides'ów. ~

-Andy i coś ty kurwa zrobił co?!
Zaczął swoje przesłuchanie Sykes.
-Wgl., gdzie są Cerulli z Olsonem?! Co?
CC przestał obijać siarczastymi pięściami twarz i tors Andy'go. Więc ten mógł swobodnie odpowiadać na zadawane mu pytania.
-A czy ty kurwa, umiesz słuchać? -Andy zaczął pluć krwią na piękny biały dywan.- Poszli jej szukać, nie słyszałeś jak ogłaszał to Pan Bohater?
-Oj pożałujesz tego Biersack, pożałujesz.
Odkręcił się na pięcie Sykes i wyszedł.

_______________________________________________________
 
Mam nadzieję, że BiersackGirl, mnie za to nie zabiją.