Natalie - dziękuję za te wszystkie komentarze. Kocham cię ty moja żono. <3
------------
Na kanapie siedział Andy, cały skład Motionless In White i Bring Me The Horizon. Kurwa, czy ja jestem w niebie?
-Cześć.
Churkiem przywitali mnie muzycy.
-Yyyy, -Przez chwilę nie mogłam nic powiedzieć.- Cześć. -Wymusiłam na swojej twarzy uśmiech. Tylko na to w tym momencie było mnie stać.-
-To jest ta laska ze zlotu?
Andy, podszedł do zszokowanej do granic możliwości mnie i na przywitanie pocałował mnie w rękę. Oczywiście moja twarz zlała się z czerwonymi ścianami pięknie użądzonego dużego pokoju.
Stałam wzryta, jakby przede mną stał jakiś potwór, kóry chce mnie uśmiercić.
-Tak, to ta. Ładna no nie. -Wyręczył mnie Ashley.- Ale już zajęta, wybaczcie panowie. -Ash pocałował mnie w policzek. Czy ja kiedyś wspominałam, że go ukatrupię?-
Teraz jeszcze bardziej wryło mnie w podłogę, straciłam grunt pod nogami. WHAT THE FUCK?! W oka mgnieniu znalazłam się na kolanach CC'ego. Po mojej, to znaczy naszej lewej stronie siedział Chris Motionless, a po prawiej Matt Nicholls. Ja naprawdę umarłam. I nie chcę zmartchwystać.
-Dowiem się po co tu jestem? Ash i Coma, mówili, że będą mnie gwałcić -Chwilę się zastanowiłam.- Ale, jednak im nie wierzę. -Na samą myśl mojego geniusza, zaśmiałam się we własnej głowie.-
-Andy?
Któryś z panów, dyskretnie kazał tłumaczyć się wokaliście Black Veil Brides.
-Ymm, co ja?! -Podrapał się po głowie.-
-Powiesz mi, dlaczego tutaj z wami siedzę? -Uśmiechnęłam się lekko poirytowana.-
-W zasadzie to nie wiem. Na zlocie, wszyscy się na mnie rzucili jak bym był w męskich stringach, a ty nie. Zaciekawiło mnie to i po prostu chciałem cię zobaczyć. Wystarczający pretekst?
Coś mi tu śmierdzi. Oj, Andy i to jak badzo śmierdzi.
-No już zobaczyłeś, wy też. A teraz może mnie ktoś odwieźć do domu, bo nie mam zamiaru w dalszym ciągu kraść waszego cennego czasu. -Uśmiechnęłam się do wszystkich w około najszczerzej jak tylko umiem.-
-No zobaczyliśmy. Ale możesz zostać. -Tak jakoś zajebiście intrygująco powiedział to Motionless. Tak jakby chciał mnie zauroczyć, tak jak CC przed samochodem.-
-Zboczeńcy, wszędzie zboczeńcy! -Wykrzyczałam z bananem na ustach.- A tak poważnie, to kto może mnie podżucić chociaż do Cincinati? -Spojrzałam na wszystkich po kolei.-
-JA! -Najszybciej zgłosił się Ashley. Miał już nawet kluczyki w dłoni, ale coś tak czuję, że CC nie puści mnie tak łatwo z tych jego chudych kolan.-
-O nie, nie i jeszcze raz nie! Ona jedzie ze mną. -Coma zrzucił mnie z kolan i już stał pod drzwiami.-
-A dlaczego by nie ze mną? -Sykes złapał mnie za rękę i prowadził do wyjścia.-
-EJ SPOKÓJ! -Krzyknęłam, tak, że Andy wylał kubek gorącego napoju na dywan. Ma się ten talent. Hahahhahaha.- Wybiorę sama, skoro jest tak dużo chętnych. -Powiedziałam już spokojniej.-
-Nie, nie, nie. Jeżeli masz sama wybierać, to nigdzie się stąd nie ruszysz, bo i tak wiem, że mnie nie wybierzesz. Więc zostajesz tutaj, chyba, że chcesz jechać ze mną. -Zatorował drogę Oliver'owi, Purdy.-
-No chyba, kurwa śnisz, kochanie. -Posłałam mu najbardziej uwodzicielskie spojrzenie, na jakie tylko w tym momencie było mnie stać.-
-On nie żartuje. -Szepnął mi do ucha CC.-
Zamyśliłam się przez chwilę.
-TAK WIĘC, GDZIE MOGĘ SPAĆ? -Odwróciłam się w stronę lekko skołowanych Jake'a, Jinxx'a i Andy'go.-
Stali tak, przez kilka długich minut.
-No pytam się.
-Yyy, drugie piętro trzeci po lewej.
-Dziękuję. -Andy dostał ode mnie wielkiego buziaka w polika.-
Poszłam szukać schodów, a jak już doszukam się tego, to "mojego" tymczasowego pokoju. Dlaczego tymczasowego? Czmychnę im w nocy i będę wracać taksówką.
Za sobą słyszałam zazdrosne "UUUUUUUU" i tego typu. Nie wiem co oni odwalają, no ale okej.
-Woooooow! -Krzyknęłam.-
..........
-----------
Natalie, wiesz czy Chris ma bachora? To pytanie męczy mnie już z tydzień.